Misja
Nie możemy zmienić tego, co się wydarzyło. Możemy uczynić teraźniejszość i przyszłość bardziej znośnymi.
Po stracie dziecka zostaje ogromna bezsilność.
Są rzeczy, których nie można już naprawić. Nie można cofnąć czasu, nie można uratować własnego dziecka, nie można zrobić dla niego tego wszystkiego, co chciałoby się zrobić jako rodzic.
Zostaje tęsknota. Pamięć. I potrzeba, żeby nadal coś dla niego robić.
Światełko Aniołka powstało właśnie z tej potrzeby.
Pierwsze Światełka zrobiłem dla mojej córki Poli. Chciałem zrobić dla niej coś wyjątkowego — coś, co mógłbym postawić na jej grobie i powiedzieć sobie: to jest dla Ciebie, Pola.
Z czasem pomyślałem, że być może inni rodzice po stracie też chcieliby mieć coś stworzonego specjalnie dla swojego dziecka. Coś zrobionego z taką samą troską, z jaką zrobiłbym to dla Poli.
I tak powstało Światełko Aniołka.
Chcemy robić to dobrze
Nie chcemy, żeby Światełko było po prostu kolejnym zniczem.
Każde Światełko robimy pojedynczo, dla konkretnego dziecka. Projekt widzicie i zatwierdzacie, zanim powstanie.
Dbamy o jakość, wygląd i każdy szczegół, bo wiemy, że dla rodzica nie jest to po prostu lampion.
To może być imię jego dziecka. Jego wspomnienie. Mały kawałek jego historii.
I choć Światełko nie zmieni tego, co się wydarzyło, może dać rodzicom poczucie, że mogli dać coś wyjątkowego swojemu dziecku. Coś wyjątkowego, tylko dla niego.
Chcemy tworzyć Światełka, z których sami będziemy dumni — piękne, dopracowane i wykonane z sercem.
Chcę, żeby z tego dobra mogło powstać jeszcze więcej dobra
Światełko Aniołka jest projektem komercyjnym.
Chcę, żeby było dobrym, zdrowym i uczciwie działającym biznesem. Chcę tworzyć jak najlepsze produkty, rozwijać je i zarabiać na ich sprzedaży.
Nie widzę w tym sprzeczności z pomaganiem innym. Wręcz przeciwnie.
Im lepiej będzie działało Światełko Aniołka, tym więcej będziemy mogli zrobić.
Dlatego 5% wartości każdego zamówienia przekazuję na leczenie i ratowanie dzieci.
To mój sposób na to, żeby bezsilność, której sam doświadczyłem, zamienić w coś, co może pomóc komuś innemu.
Nie miałem szansy, żeby uratować Polę.
Ale chcę pomagać tam, gdzie jeszcze można coś zrobić.
Nie chcemy zapominać o żadnym dziecku
Od początku robiliśmy również Światełka dla dzieci, które nie mają swoich bliskich odwiedzających groby.
Dla dzieci bez imienia.
Dla dzieci pochowanych w zbiorowych mogiłach.
Dla dzieci, po których mogło już nie pozostać wiele śladów.
Dla dzieci, dla których historia nie była łaskawa. By uhonorować ich pamięć, bo ich bliscy tego już zrobić nie mogą.
Zrobiliśmy ich już ponad trzydzieści — bezpłatnie, po prostu dlatego, że czuliśmy, że tak trzeba.
I chcemy robić ich więcej.
Chcemy, żeby również te dzieci miały swoje małe Światełko.
Bo wierzymy, że dziecko nie przestaje być czyimś dzieckiem tylko dlatego, że nikt już nie przychodzi na jego grób.
Nie ma znaczenia, jak długo było z nami.
Czy żyło dziewięć lat.
Czy dziewięć miesięcy.
Czy tylko kilka tygodni pod sercem mamy.
Każde było czyimś dzieckiem. Każde zasługuje na pamięć.
Co jeszcze możemy zrobić
Nie obiecujemy, że Światełko zabierze ból.
Nie zabierze.
Nie naprawi tego, czego naprawić się nie da.
Ale może być czymś pięknym, co zrobimy dla naszych dzieci.
Może też pomóc zrobić coś dla innego dziecka — takiego, któremu wciąż można pomóc.
Chcemy robić dobre Światełka.
Chcemy pamiętać o Aniołkach.
Chcemy pomagać dzieciom, którym można jeszcze pomóc.
I chcemy, żeby Światełko Aniołka było miejscem, w którym te trzy rzeczy mogą istnieć razem.
Bo nie możemy zrobić już wszystkiego.
Ale możemy zrobić to, co jeszcze możemy.